O nas

Krakowski Teatr Uliczny Scena Kalejdoskop to teatr, który rodzi się za każdym razem od nowa — na ulicy, w parku, w centrum miasta i na jego obrzeżach. W miejscach codziennych i zaskakujących. Tam, gdzie pojawia się widz, gdzie rozkładamy scenę, gdzie aktorzy na szczudłach przesuwają granice realności, gdzie w maskach budzą się postacie, których nikt się nie spodziewał.

Od 2004 roku przemierzamy Polskę i świat, niosąc ze sobą teatr – ten żywy, ludzki, dotykalny. Przez ponad dwie dekady zrealizowaliśmy dziesiątki widowisk plenerowych, spektakli ulicznych, happeningów i parad. Graliśmy w dusznym upale prowincjonalnych rynków i w deszczu na ulicach wielkich miast. Zdarzało się, że graliśmy w wietrze tak silnym, że szczudła drżały pod stopami. Ale to właśnie jest nasz teatr – żywy, ryzykowny, obecny.

Graliśmy na placach Rumunii – pięć razy, w tym podczas legendarnego Babel Fest.
Trzykrotnie w Chinach – w Pekinie i w Kunmingu.
Byliśmy w Anglii, w sercu teatru – Stratford-upon-Avon, zaproszeni przez Royal Shakespeare Company.
Graliśmy w Niemczech, Serbii, Austrii, Czechach, na Ukrainie i Białorusi.
Za każdym razem z tym samym przekonaniem: że teatr może wydarzyć się wszędzie, jeśli spotka się z drugim człowiekiem.

Nasze aktualne widowiska to pełne emocji spektakle plenerowe, w których opowiadamy językiem masek, ognia, światła, rytmu i milczenia. Takim jest „Kamienny” – historia zaklęta w bieszczadzkich legendach, opowiedziana z użyciem lalek, trzynastu masek i ręcznie tworzonych kostiumów. Spektakl graliśmy już w trzech krajach – i wciąż z tą samą świeżością budzi wzruszenie, zdumienie i śmiech.

Od samego początku towarzyszy nam też „Serce Don Juana” – nasz najdłużej grany spektakl, który przeszedł trzy przemiany: od klasycznej wersji ulicznej, przez wersję ogniową, aż po formę happeningową. To historia, która wciąż wraca na festiwale, dni miast, plenerowe sceny w całej Europie i Azji.

Równie ważne są dla nas działania pozaspektaklowe — happeningi site-specific, formy ruchome i poetyckie interwencje uliczne, które sprawiają, że ulica staje się sceną.

W „Folkowych Refleksach” trójka aktorów w dwustronnych, ręcznie malowanych kostiumach ludowych, z teatralnymi maskami, sunie przez miasto w milczeniu – między dniem a nocą. Tam, gdzie twarz i plecy zlewają się w jedno, powstaje pytanie: gdzie zaczyna się człowiek, a gdzie zaczyna się postać?

W „Smolarzach” trzy monumentalne maski, ciemne kostiumy, żarząca się narracja bez słów. To nie jest przedstawienie – to metafora w ruchu. Obserwujemy mechanizmy władzy, napięcia, upadku – ukazane lekko, ale do głębi symbolicznie. Ten obraz zapadł w pamięć publiczności m.in. w Rumunii i podczas krakowskiej Nocy Teatrów.

W „Wernisażu Żywych Rzeźb” aktorzy stają się posągami – z kamienia, z brązu, z wyobraźni. Każdy gest ma znaczenie, każdy ruch jest ruchem figury, która ożyła tylko na chwilę. Czasem to trzy osoby, czasem dziesięć – zawsze gotowe wywołać ciszę i skupienie w samym środku miejskiego zgiełku.

Równolegle od lat tworzymy parady uliczne i korowody – pełne rytmu, światła, koloru. Z bębniarzami, szczudlarzami, ogniowcami i postaciami w maskach. Tworzymy teatr, który oddziałuje nie przez widownię, ale przez obecność. Przechodzimy – i zostaje ślad.

W historii naszego zespołu były też spektakle, które nie są już grane, ale które ukształtowały nasz język:

„Eunika w Krainie Cyrku”

cyrkowa opowieść inspirowana Alicją z Krainy Czarów, w której akrobatyka spotykała się z poezją.

„Graal”

symboliczna historia chłopca wykluczonego, grana przez aktorów na szczudłach, opowiadająca o poszukiwaniu tożsamości.

„Samuraj w Paryżu”

opowieść o miłości i obcości, pełna humoru i absurdu, zagrana z lekkością i dystansem.

„In Vino Vitae”

widowisko zrealizowane na zamówienie Międzynarodowych Dni Wina, o dwóch rodach winiarskich i miłości w cieniu rywalizacji.

Choć te spektakle dziś już nie podróżują z nami, pozostają częścią naszej historii i tożsamości. Są jak kamienie, z których zbudowaliśmy własny język teatralny.

Nasze działania nie kończą się na sezonie letnim. Tworzymy także zimowe i świąteczne widowiska – od „Korowodów Świętego Mikołaja”, przez „Kolędników-uliczników” z turoniem, bocianem i czartami, po interaktywny Uniwersytet Elfów i kolędowanie z pieczeniem jabłkowego placka. Wiosną nasze postacie bocianów i baranów tańczą na szczudłach podczas happeningów wielkanocnych, z muzyką na żywo i ludowym kolorytem.

Tworzymy teatr, który nie potrzebuje kurtyny.
Teatr, który zaczyna się tam, gdzie kończy się scena.
Teatr, który jest w stanie dotknąć człowieka – niezależnie od tego, czy stoi on na rynku w Krakowie, w Jassach, w Pekinie, czy wśród mgieł Bieszczadów.

Scena Kalejdoskop to krakowski teatr uliczny i plenerowy, który nie stoi w miejscu. Wyruszamy. Słuchamy. Wracamy. I znów ruszamy.